„Jeż w ogrodzie”

Dzisiaj porankiem w ogrodzie
spotkałem jeża, który zastygł w bezruchu,
wpatrując się w siebie poczuliśmy
wiosenne skurcze w brzuchu.
Bycie w ogrodzie jest lekarstwem
na dyskusję o tym, że miłość i nienawiść
w jednej parze pląsają, że mędrcy
samoistnie racje mają.
Ostatecznie zostaliśmy sami
ze swymi praktycznymi myślami.
Jeż myślał, że kwiaty rozumieją go
zwłaszcza gdy karmi
je słowami zachwytu, gdyż nikogo nie rani.
Ja zostałem z najprostszą sentencją,
by nie szkodzić temu małemu swa wielkością,
robić swoje, szyć na miarę dobro,
zachwycać się wiosny świeżością.
Zapewne nadejdzie ten czas kiedy bardzo rozumnie
podejdziemy do naszego świata,
jak muzyk ze swoim instrumentem
zjednoczymy się z naturą na długie lata…
Lecz zawsze kochaj z oczami na wszechświat
nie udawaj pseudomędrca,
nie pouczaj innych w pragnieniu bycia sobą,
bez lepszych zmian
niechaj każdy pójdzie swoją dobrą drogą.
Z. las Hadas