Odkrywanie kolejnych faktów z życia i służby śp. kpt. Zbigniewa Plewy.

Autor książki pt. „Prawda na granicy”, mjr w st. spocz. Tadeusz Kwiędacz, zgromadził i przeanalizował wiele materiałów dot. życia i służby kpt. Zbigniewa Plewy. Uważa on, podobnie jak emeryci Wojsk Ochrony Pogranicza i Straży Granicznej, iż usunięcie w dniu 30.03.2018 r. pomnika pamięci ku czci żołnierzy zamordowanych (dnia 10 lutego 1947 r.) w rejonie Przełęczy Przegibek w czasie pełnionej służby w ochronie granicy naszej ojczyzny – było działaniem szkodliwym, nieprzemyślanym, wbrew udokumentowanym faktom historycznym. Było to działanie przede wszystkim bolesne dla członków rodzin zamordowanych – śp. kpt. Zbigniewa Plewy, śp. szer. Stanisława Dudy i śp. st. szer. Stanisława Kozła.

Poniżej przedstawiam relację członka honorowego Związku Emerytów i Rencistów Straży Granicznej kol. Tadeusza Kwiędacza ze spotkania z siostrą śp. kpt. Zbigniewa Plewy, panią Wandą Bizoń i jej córką Lidią Polak.

W dniu 24 listopada spotkałem się w Bielsku-Białej z siostrą kapitana Zbigniewa Plewy, panią Wandą Bozoń oraz z jej córką panią Lidią Polak. Pani Wanda jest z wykształcenia nauczycielką, zaprosiła mnie na spotkanie do swojego domu.

W dniu śmierci jej brata miała 14 lat. Rodzina kapitana nie uczestniczyła w pogrzebie, mieszkała wówczas w Kotlinie Kłodzkiej. Z relacji pani Wandy wynika, że mama bardzo przeżyła śmierć swojego syna. Pamięta, że wiadomość o tej tragedii znacząco wpłynęła na jej zdrowie. Mogłem obejrzeć kilka zdjęć z ceremonii pogrzebu kapitana. Pani Wanda pokrótce przedstawiła losy swojej rodziny.

Jej ojciec Jan przed wojną posiadał młyn z maszyną spalinową, co wówczas było rzadkością. W celu zapewnienia wykształcenia dla swoich dzieci rodzina przeprowadziła się do Tarnopola. W czasie drugiej wojny światowej w dniu 10 lutego 1940 roku jej mama z piątką dzieci została wywieziona z rodzinnej miejscowości przez wojska radzieckie w rejon Workuty przed Uralem. Opowiedziała mi o bardzo trudnych warunkach życia jakie musieli znieść.

W 1943 roku powołano do polskiego wojska jej braci Kazimierza i Zbigniewa. Wówczas nikt z Polaków nie zwracał uwagi na to, że powstające wojsko polskie może być pod wpływem radzieckim. Po prostu Polacy szli do wojska żeby wyzwolić kraj spod okupacji niemieckiej. Pani Wanda wyrecytowała mi miejsce swojego zamieszkania w czasie pobytu na zesłaniu, które nauczyła ją jej mama na wypadek zagubienia. Tato Pani Wandy w czasie wojny walczył w partyzantce Armii Krajowej w Polsce na Podhalu w oddziale „Lamparta”.

Po zakończeniu wojny sprowadził rodzinę do kraju i po kilku przeprowadzkach osiedlili się w Bielsku-Białej.

Pani Wanda jest bardzo rozgoryczona obecną próbą zmiany życiorysu swojego brata Zbigniewa przez niektórych historyków. Nikt z rodziny nie miał wpływu na to, że jej brat był uznawany w Wojskach Ochrony Pogranicza za bohatera. Rodzina wielokrotnie zapraszana była na różne uroczystości wojskowe upamiętniające jej brata. Poglądy polityczne, które wpoił dzieciom ich tato były niezmienne. Rodzina nigdy nie pogodziła się z zajęciem przez armię radziecką ich dobytku, wywózką na wschód oraz powojennym ustrojem politycznym.

Nasza rozmowa trwała kilka godzin, jestem pod wrażeniem treści jakie przekazała mi pani Wanda o swojej rodzinie. Spotkanie z rodziną kapitana Plewy upewniło mnie, że warto było przejechać tysiące kilometrów do polskich archiwów, przewertować niezliczoną ilość stron dokumentów, aby próbować odtworzyć prawdę na granicy na odcinku strażnicy WOP w Rycerce Górnej jak była w latach 1946-47.

P.S. Pani Wanda przekazała mi, że pragnieniem jej jest to, aby tablica upamiętniająca śmierć kpt. Zbigniewa Plewy, szer. Stanisława Dudy i st. szer. Stanisława Kozła, która była na zburzonym pomniku w 2018 roku, została zamontowana na nowym pomniku pamięci, który został postawiony w tym miejscu w 2022 roku.
Naprawdę warto było dotrzeć do dokumentów w archiwach chociażby dla wczorajszego spotkania. Pani Wanda nareszcie może odzyskać spokój i pewność, że jej brat był porządnym człowiekiem.
Tadeusz Kwiędacz

Panie Wanda i Lidia w dniu 25 listopada br. były pod pomnikiem pamięci w Rycerce Górnej. Poniżej treść otrzymanych przez kol. Tadeusza Kwiędacza podziękowań ze strony pani Wandy Bizoń i Lidii Polak.

Dzień dobry,

Bardzo dziękujemy za Pana wkład w wyjaśnienie okoliczności służby i śmierci pana Zbigniewa Plewy.
Po wielu latach niepokoju i bezradnego smutku dzięki Pana pracy pojawił się spokój wynikający z pełniejszej wiedzy o przebiegu zdarzeń.

Odejście młodego członka rodziny otoczone przekazem rodzinnej rozpaczy staje się częścią naszego człowieczego i polskiego losu.

Kresowe opowieści Dziadków i ich syberyjskie doznania wraz z etosem żołnierskiej walki Kazimierza i Zbigniewa ogniskują losy całego polskiego narodu. Wiele i wielu tego doświadczyło.
Jesteśmy cząstką tej wojennej historii naszego narodu.
Jeszcze raz podziękowania i wyrazy szacunku dla Pana.

Pana przekaz z naszego spotkania akceptujemy.

           Z poważaniem
           Lidia Polak

Prezes ZEiRSG Sławomir Matusewicz