Po uchwale Sądu Najwyższego
3 marca 2011 r. rozwiały się nadzieje związane z pytaniem prawnym zadanym przez Sąd Apelacyjny w Warszawie, czy w stosunku do byłych funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa państwa można stosować zapis policyjnej ustawy emerytalnej o naliczeniu 40 proc. podstawy wymiaru emerytury za 15 lat służby? Sąd Najwyższy – Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych uznał bowiem w swojej uchwale, że byli funkcjonariusze otrzymują naliczenie w wysokości 0,7 proc. za każdy rok służby w tych organach, a "...wysokość emerytury wyliczanej wyłącznie za okresy pełnienia takiej służby (w instytucjach uznanych za organy bezpieczeństwa państwa – MT) może być niższa od 40 proc. podstawy wymiaru tego świadczenia".
Dla emerytów, którzy pełnili służbę w formacjach i pionach służbowych wymienionych w lustracyjnej interpretacji organów bezpieczeństwa państwa, zwłaszcza tradycyjnie zaliczanych do SB, oznacza to właściwie zamknięcie krajowej drogi roszczeń, choć wciąż nie rozpatrzono skargi ZG NSZZ Policjantów do Trybunału Konstytucyjnego o sygnaturze K 36/09. Pozostaje już chyba tylko liczyć na bezstronne i dogłębne rozpatrzenie wniosków przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.
W tej sprawie nie miał też wątpliwości Trybunał Konstytucyjny, nic więc dziwnego, że sędzia sprawozdawca w Sądzie Najwyższym, sędzia SN dr Zbigniew Myszka w swym uzasadnieniu uznał, że Sąd Najwyższy nie może dokonać interpretacji kwestionującej postanowienia TK o zgodności ustawy deubekizacyjnej, nowelizującej ustawę z 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji..., z Konstytucją RP.
Sędzia poszedł jednak dalej, posiłkując się w swym wywodzie treścią ustawy z 23 stycznia 2009 r., jak i uzasadnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego też w jego wypowiedzi pojawiły się tak nieostre prawniczo pojęcia jak: reżim, czy służby reżimowe. Posługiwał się też cytatami z wiekopomnej, obraźliwej wręcz preambuły ustawy deubekizacyjnej dokonanej piórem senatora PO Jana Rulewskiego, przy pełnej akceptacji wicemarszałka Senatu Zbigniewa Romaszewskiego (PiS).
Z faktu, że zweryfikowanych funkcjonariuszy pionów SB przyjmowano później do służby w Urzędzie Ochrony Państwa, Policji itp., dr Zbigniew Myszka wybrnął stwierdzeniem, że ich przyjęcie stanowiło dla nich swoistą rehabilitację, ale dotyczącą wyłącznie dalszej pracy w nietotalitarnych już służbach mundurowych. Nie może być bowiem tak, że nowe, demokratyczne państwo, utrzymuje przywileje ludziom służącym wcześniej dobrowolnie w organach, które przeciwstawiały się powstaniu tego państwa. A więc krótko i węzłowato: osoby przyjęte do nowo powstałych służb specjalnych i mundurowych nie mogą korzystać z przywilejów uzyskanych w dawnej, słusznie minionej już epoce.
Ten powtórzony w części za sędzią sprawozdawcą TK Andrzejem Rzeplińskim mało przekonujący wywód poprzedził kwestię zasadniczą, twierdzenie, że przecież ustawodawca nie pozbawił "ubeków" "prawa do emerytury, a przelicznik 0,7 proc. nie jest krzywdzący..." W tym miejscu jednak licznie zebrani w sali sądowej emeryci policyjni skutecznie zagłuszyli sędziego gromkim, gremialnym śmiechem, buczeniem i hałasem powstałym w wyniku opuszczania sali.
Sędzia sprawozdawca uznał więc z ulgą, że "w takim towarzystwie nie będzie kontynuował" uzasadnienia wyroku, a przewodnicząca składu orzekającego, sędzia SN Małgorzata Wrębiakowska-Marzec, pospiesznie zakończyła rozprawę.
* * *
Rozprawa przed Sądem Najwyższym odbyła się 3 marca br. w sprawie Ewy Cz., byłej funkcjonariuszki pionu &B" (obserwacji) od 1979 r., przyjętej w 1990 r. do służby w pionie techniki operacyjnej Policji. Jej pełnomocnikiem był radca prawny, prof. Stanisław Pikulski, który uważa, że Zakład Emerytalno-Rentowy zastosował ustawę deubekizacyjną niezgodnie z wolą ustawodawcy.
Prof. Pikulski, były zastępca komendanta WSO MSW w Legionowie, jest przekonany, że świadczy o tym fakt, iż kwestia nie jest zapisana w tej ustawie wyraźnie i jednoznacznie. Ustawa wprowadza bowiem do policyjnej ustawy emerytalnej art. 15 b mówiący o nowym przeliczniku emerytur osób pełniących służbę w organach bezpieczeństwa państwa (0,7 proc.), pozostawiając bez zmian jednoznaczny art. 15 ustawy z 18 lutego 1994 r. , mówiący o tym, że: "Emerytura dla funkcjonariusza, który pozostawał w służbie przed dniem 2 stycznia 1999 r. wynosi 40 % podstawy jej wymiaru za 15 lat służby..."
Prof. Stanisław Pikulski był zaskoczony, że w tak istotnej sprawie Sąd Najwyższy nie przedstawił uzasadnienia prawnego. Zamierza bowiem opublikować w pismach prawniczych krytyczną glosę do tego orzeczenia.
Tymczasem, do połowy lutego 2010 r. warszawski Sąd Okręgowy zakończył rozpatrywanie ponad 1700 spraw spośród 13,8 tys., które wpłynęły. Pozytywnie uwzględniono tylko 109 skarg, w większości z nich przyznając rację wdowom, którym wbrew duchowi i literze ustawy i orzeczeniu TK, obniżono renty rodzinne. Ocenia się, że w tej przeprowadzonej z wielkim rozmachem operacji ogółem obniżono blisko 25 tys. emerytur, z których prawie 6 tys. dotyczy wdów i bliskich osób już nieżyjących. "Zaoszczędzono" na tym w budżecie państwa nie 600 mln zł (jak przewidywali twórcy ustawy deubekizacyjnej), lecz około 125 mln zł.
Podczas rozprawy przed Sądem Najwyższym 3 marca br. na sali zabrakło przedstawiciela Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA, co samo w sobie może być komentarzem.
Marcel Tabor
(wykorzystałem inf. PAP - Onet.pl oraz notatkę stałego wolontariusza w "naszych" postępowaniach sądowych Mateusza K. Treść skargi do TK złożonej przez NSZZ Policjantów 4 czerwca 2009 r. i zarejestrowanej jako K 36/09: www.seirp.pl, w rubryce "zmniejszone świadczenia emerytalne", treść opinii "amicis curiae" w sprawie skargi o sygnaturze K 36/09, sporządzonej przez Helsińską Fundację Praw Człowieka: www.zbfsop.pl, w rubryce "informacje").