Wiesław POCZMAŃSKI
płk Służby Bezpieczeństwa PRL
LIST OTWARTY
Anna Elżbieta SOBECKA,
Posłanka na Sejm
Rzeczpospolitej Polskiej
Szanowna Pani Poseł !
Posłowanie do Sejmu oznacza także przyjcie statusu osoby zaufania publicznego. Wymaga to szczególnej solidności w przygotowaniach podejmowanych działań, by przez bezmyślność, zacietrzewienie, a nawet nienawiść do której wielu Polaków bezinteresownie jest skłonnych, nie czynić krzywdy innym. Nie wspominam już o podobnych zasadach, teoretycznie przynajmniej przyjmowanych za wytyczne działań przez osoby związane z chrześcijańską religią i Kościołem katolickim, z którym jest Pani powszechnie kojarzona.
W interpelacji wystosowanej 18 listopada br. do ministra pracy i polityki społecznej w sprawie ograniczenia emerytur funkcjonariuszom służb specjalnych pisze Pani: Od 1 stycznia 2010 r. obowiązuje już ustawa, zgodnie z którą ok. 40 tys. oficerów cywilnych sł użb specjalnych PRL – także tych pozytywnie zweryfikowanych w 1990 r. – otrzymuje zmniejszone świadczenia emerytalne. Jednak ich średnia emerytura jest wyższa od uposażenia zwykłego emeryta.
Wyraziwszy taki pogląd, czuje się Pani upoważniona do zadania ministrowi dwóch pytań:
W związku z powyższym, jako były funkcjonariusz SB pragnę oświadczyć:
Jeśli w odpowiedzi na ten list nie zdobędzie się Pani na korektę swego poglądu w kwestii statusu emerytur b. funkcjonariuszy SB, będę musiał poważnie zweryfikować swój pogląd w przedmiocie kierowaniu się przez Nią w postępowaniu zasadami etyki chrześcijańskiej i nie wahać się przed dawaniem temu publicznego wyrazu. Nie jestem w jakimkolwiek stopniu związany z tą ideą, do dzisiaj jednak pozostaję w przekonaniu, że prawdziwymi jej wyznawcami są ludzie potrafiący na co dzień i bez względu na okoliczności kierować się zawartymi w niej wskazaniami. Żywię dla nich szacunek. Chciałbym w dalszym ciągu żywić to uczucie dla Pani Poseł.
Wciąż zatem z wyrazami szacunku dla Pani Poseł
Wiesław Poczmański
Warszawa, 3 grudnia 2011 r.
Post scriptum.
Nie mając nadziei na to, że list ten mógłby znaleźć miejsce w polskich mediach, publikuje go w swym bloogu, w Dziennikarstwie Obywatelskim Onetu
i elektroniczną pocztą wysyłam do mych znajomych z prośbą, o jak najszersze rozkolportowanie. Już nie chodzi mi tylko o brutalne zlekceważenie elementarnych norm prawa poprzez zastosowanie odpowiedzialności zbiorowej i naruszenie zakazu jego retroakcji, lecz o to też, że brak reakcji w jednym przypadku, pozwoli odważyć się władzy na podobne działania w przyszłości wobec innych, których równie skutecznie, jak funkcjonariuszy SB, da się obsmarować za pomocą stosowania tzw. polityki historycznej
i podłej propagandy.
Poniżej prezentujemy Państwu link do Gazety Prawnej zawierający informacje o powyższym.
Kosztowne zmiany w emeryturach mundurowych
"Czy mogę oskarżyć o odszkodowanie za krzywdy moralne i materialne Państwo Polskie ? A jeśli Państwo Polskie, to czy Prezesa Rady Ministrów, Prezydenta, Sejm, Senat czy Trybunał Konstytucyjny ? "– zapytała w liście sędzię Trybunału Konstytucyjnego prof. Ewę Łętowską pani Krystyna (...). "Od 2 lat szukam miejsca, gdzie mogłabym się przenieść z Polski (...)". Pani Krystyna nie ma jednak złudzeń: "Jestem za stara i za chora (pani Krystyna ma wszczepiony rozrusznik serca, za...1825 dni czeka ją endoproteza kolana w szpitalu wojewódzkim) , żeby zaczynać wszystko od nowa"...
Wolę siedzieć niż płacić
31 marca 2010 r. żona emeryta policyjnego, któremu obcięto świadczenie za 21 lat służby w organach bezpieczeństwa państwa, sprowadzając emeryturę do około 1300 zł brutto, otrzymała odpowiedź z Biura Trybunału: "Pani prof. Ewa Łętowska, będąc sędziną Trybunału Konstytucyjnego, nie może zajmować stanowiska i udzielać porad prawnych w indywidualnych sprawach obywateli ani też podejmować jakichkolwiek interwencji".
W sprawie pana Kazimierza, męża pani Krystyny, dyrektor Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA wydał decyzję o ponownym ustaleniu wysokości emerytury policyjnej jeszcze w październiku 2009 r., a w grudniu potwierdził ją decyzją o zmianie wysokości tejże emerytury. Na odwołanie zainteresowanego od obydwu dokumentów dyrektor ZER wniósł do Sądu Okręgowego – Wydziału Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie o: oddalenie odwołania i zasądzenie od odwołującego się na rzecz pozwanego kosztów zastępstwa procesowego.
W piśmie do Sądu Okręgowego w Warszawie pan Kazimierz, kapitan MO odbywający służbę w pionie kontrwywiadu i zwolniony z niej w latach osiemdziesiątych na własną prośbę, napisał: "MSWiA (chodzi o ZER – MT) zachowuje się jak kanibal, który w nagrodę za wierną służbę, zjada swoje ofiary"(...) Emeryt "organów bezpieczeństwa państwa" wskazywał także, że "stał się ofiarą zmiany ustroju państwa oraz odwetu politycznego". "Proszę również – pisał - gdyby zaistniała konieczność opłacenia kosztów zastępstwa procesowego (o które wnosi MSWiA), na zamianę tej kwoty na ewentualną karę więzienia, w stosunku 50 proc. ja, 50 proc. małżonka. Decyzja ta wynikła z braku pieniędzy na ten cel".
Prawa nabyte niegodziwie ?
Wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie "w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej" z 30 lipca 2010 r. odwołanie pana Kazimierza, ofiary ukraińskich zbrodni nacjonalistycznych na Wołyniu (stracił tam wiele osób z najbliższej rodziny), od pozbawienia go znacznej części emerytury, zostało oddalone. Sąd orzekł, że "generalnie stan faktyczny w sprawie był bezsporny i wynikał ze złożonych dokumentów, natomiast strony (pana Kazimierza i ZER MSWiA ) różniła interpretacja prawna tak ustalonego stanu faktycznego." Sąd podtrzymał interpretację art. 15 b policyjnej ustawy emerytalnej dokonaną przez twórców ustawy dezubekizacyjnej, że emerytury członków "organów bezpieczeństwa państwa" ustala się w przeliczeniu 0,7 proc. podstawy za każdy rok przesłużony w tych organach, bez zachowania przelicznika, że każdy funkcjonariusz otrzymuje obligatoryjnie 40 proc. podstawy wymiaru emerytury za pierwsze 15 lat przesłużone w służbach mundurowych.
W uzasadnieniu wyroku sąd nie omieszkał dodać, że: "W opinii Trybunału Konstytucyjnego (przypomnijmy, że 5 sędziów załączyło zdania odrębne ! - MT) prawa emerytalne nabyte przez adresatów kwestionowanych przepisów zostały nabyte niegodziwie. Nie można bowiem uznać celów i metod działania organów bezpieczeństwa Polski Ludowej za godziwe."
Sąd Okręgowy w Warszawie dodał jeszcze dla większej asekuracji takie oto zdanie – perełkę: "Sąd rozpoznający niniejszą sprawę podziela w pełnej rozciągłości poglądy wyrażone w niniejszym uzasadnieniu do orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny". Inaczej mówiąc, sąd uznaje za prawidłowe uznanie konstytucyjności ustawy deesbekizacyjnej przez 9 sędziów TK, natomiast nie podziela wątpliwości ówczesnego prezesa Trybunału i 4 innych doświadczonych sędziów, którzy zamieścili zdania odrębne od tegoż orzeczenia. A przypomnijmy, że prezes, prof. Bohdan Zdziennicki, w listopadowym wywiadzie udzielonym red. Janinie Paradowskiej z "Polityki", określił zdania odrębne jako równie ważne jak wyroki, po czym stwierdził: "Może się przecież w przyszłości zdarzyć, że właśnie uzasadnienie zdania odrębnego okaże się trafne i będzie stanowić argument w orzekaniu"...
Niemcy się nie mylą ?
Sędzia SO zadał sobie jeszcze trud wzmocnienia swojego uzasadnienia przywołaniem stanowiska... trybunału konstytucyjnego RFN : "Na marginesie należy dodać, iż również zdaniem niemieckiego trybunału obniżka emerytur dla byłych działaczy partyjnych, funkcjonariuszy Stasi jest zgodna z prawem. Zdaniem tamtejszego trybunału wynagrodzenia byłych funkcjonariuszy były wynikiem specjalnych uprawnień dla funkcjonariuszy aparatu państwowego. Zdaniem Trybunału w Karlsruhe były to wynagrodzenia za polityczny konformizm oraz bezwarunkowe podporządkowanie się aparatowi władzy i jako takie nie mogą być brane za podstawę do obliczania wysokości emerytury".
Wynika stąd, że zdaniem wysokiego sądu, nawet gdyby pomylił się w orzeczeniu polski Trybunał Konstytucyjny, to przecież nie może się mylić solidny, istniejący od 1951 r. federalny trybunał dawno demokratycznych Niemiec, które – przypomnijmy – przez całe lata tolerowały w służbach specjalnych i administracji państwowej RFN byłych, "zasłużonych" często funkcjonariuszy reżimu hitlerowskiego, członków SS i NSDAP, systemu uznanego wszak w Norymberdze za zbrodniczy...
Pod jednym tylko względem warszawski sąd okazał się wyrozumiały i w dodatku humanitarny. Uznał bowiem, że "zachodzi w sprawie szczególny wypadek pozwalający na nieobciążanie strony przegrywającej (pana Kazimierza) kosztami procesu".
21 lat na "macierzyńskim"
Pan Kazimierz i jego żona nie składają broni. W sierpniu 2010 r. do Sądu Apelacyjnego – Wydział Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie skierowana została apelacja od wyroku Sądu Okręgowego z 30 lipca 2010 r., w której przedmiotowy wyrok zaskarżony został w całości.
Do apelacji dołączono załączniki. "Podjęcie służby w organach MO nie było niegodziwe – czytamy w jednym. – Była to służba dla Ojczyzny, taka sama, jak służba w wojsku (...) Polskę obecnie dzieli się na godziwą i niegodziwą. Przedtem Polska była tylko jedna !"
"Zemsta po 20 latach jest niegodziwa. 20 lat temu mogłem coś jeszcze zrobić i zarobić, teraz mogę tylko czekać i liczyć na sprawiedliwość sądów".
Albo w innym załączniku: "Średnia emerytura powszechna to przelicznik 1,3 proc. – przelicznik 0,7 proc. stawia mnie w grupie kobiet na urlopie macierzyńskim lub kryminalistów. Nie można być na urlopie macierzyńskim przez 21 lat" – żali się w odwołaniu do Sądu Okręgowego pan Kazimierz.
I jeszcze jedna trafna opinia tego emeryta: "Bez względu na charakter motywacji, ludzie podejmujący w przeszłości pracę w tych organach i nienaruszający prawa w jej toku, nie mieli i oczywiście nie mogli mieć świadomości, że popełniają czyn, który okaże się w przyszłości czynem karalnym, a kara polegać będzie na konfiskacie znacznej części emerytury".
Marcel Tabor
PS. Do Sądu Najwyższego RP – Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych wpłynęło na początku br. pytanie prawne Sądu Apelacyjnego w Warszawie (sygn. akt II UZP 2/11), czy emeryci organów bezpieczeństwa państwa zachowują prawo do emerytury policyjnej w wymiarze 40 proc. podstawy wymiaru tego świadczenia po 15 latach służby ? Jak wiadomo, Instytut Pamięci Narodowej, a w ślad za nim Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA i Sąd Okręgowy w Warszawie odpowiadały na to dotychczas negatywnie.
Znakomity kobiecy duet z "Gazety Wyborczej" w składzie Agata Nowakowska i Dominika Wielowieyska nie spoczywa na laurach. Obie panie od dłuższego czasu walczą, jak kiedyś mówiono – piórem, o reformę emerytalną służb mundurowych. Niech chcą być gorsze od swych redakcyjnych kolegów, głównych fachowców od spraw emerytalnych, panów Leszka Kostrzewskiego i Piotra Miączyńskiego, którzy również od dawna nawołują oporny rząd Donalda Tuska do śmiałych działań ukrócających przywileje. Ba, ponadto wykryli, że mundurowi zamiast pracować, wyjeżdżają na wycieczki albo dorabiają do pensji. I to na pełnopłatnym chorobowym ("Chorowity mundur", "GW" z 8 listopada 2010 r.).
"Ciągle nie ma rozstrzygnięcia w sprawie ograniczenia przywilejów emerytalnych mundurowych" – ubolewają Agata Nowakowska pospołu z Dorotą Wielowieyską na łamach swej wpływowej gazety z datą 27 grudnia 2010 r. (artykuł pt. "Po nas choćby potop"). Wiedzą przecież, że jakieś rozmowy rządowo-związkowe (z Federacją Związków Zawodowych Służb Mundurowych) trwają, a... Dziennikarki mają niedosyt. Martwi ich, że zmasowana kampania medialna nie przyniosła na razie wymiernych rezultatów. A przecież starają się jak mogą. Podpowiadają nawet konkretne rozwiązania. Jeszcze w listopadzie w artykule pt. "Kiedy z mundurem na emeryturę?" sugerowały rządowi, że "jeśli policjanci i wojskowi nie chcą wejść do powszechnego systemu emerytalnego, lecz jedynie (podkreślenie moje – MT) wydłużyć czas swojej pracy, to powinni zgodzić się na to, by reforma objęła wszystkich mundurowych dziś pracujących". Dla tych pań nie istnieje więc takie pojęcie, jak ochrona praw nabytych, na które powoływał się sam premier Tusk w pamiętnym osobistym liście do wszelakich służb i wszystkich mundurowych.
O dziwo, panie Nowakowska i Wielowieyska dostrzegły wówczas (w artykule z 22 listopada pt. "Kiedy z mundurem na emeryturę ?"), że "reforma emerytur mundurowych powinna być powiązana ze zmianą wynagradzania (...), a "to oznaczałoby jednak, że na początku reforma mundurówek może być dla budżetu kosztowna". Tak, jakby nie zdawały sobie sprawy, że rząd szuka forsy w budżecie tu i teraz, na gwałt, gdyż grozi mu pamiętna "dziura ministra Bauca". Więc nie zamierza jej wydawać.
Swego rodzaju opamiętanie dotarło również do męskiej pary doboszów reformy emerytalnej. W artykule pt. "Krócej pracujesz, więcej dostajesz", z nagłówkiem: "Polski absurd emerytalny", Leszek Kostrzewski i Piotr Miączyński zapewne z żalem zauważają, że rozpowszechnione z ich udziałem w społeczeństwie powszechne przekonanie, że mundurowi nagminnie opuszczają szeregi już po 15 latach służby i przechodzą na pełną, wypasioną emeryturę, nie polega na prawdzie. "Mundurówka może przechodzić na emeryturę już po 15 latach służby. I kilka procent ( tak w tekście – MT) pracowników (!) tego sektora odchodzi po takim czasie. Jednak średnia, np. dla żołnierza, to 25 lat".
Jest w tym tekście gorycz porażki, że "piętnastolatków" (a tak dobrze się to sprzedawało czytelnikom !) jest tak mało, ale i pewien triumf: bo co to jest 25 lat pracy (skoro pracownik, to i praca) wobec znacznie dłuższej wysługi lat w sferze cywilnej. I właśnie dlatego "premier nie powinien ustępować" (chodzi o rozmowy z FZZSM).
Panie Nowakowska i Wielowieyska w artykule z 27 grudnia 2010 r. idą dalej w zaparte, że nic im nie wiadomo (kto nie chce, ten nie słyszy), że przewodniczący ZG NSZZ Policjantów Antoni Duda dawno sprostował przekłamania o "mięknięciu związków" i twierdzą, że pomysły likwidacji odrębnego systemu emerytur służb mundurowych "na tyle zaniepokoiły związkowców policyjnych, że gotowi są (zapewne ze strachu – przyp. MT) rozmawiać o wydłużeniu wieku emerytalnego".
No cóż, taka już ich natura. Przecież jeszcze we wrześniu wzywając "Mundurowych do roboty !" red. Wielowieyska, wówczas wyjątkowo w parze z Piotrem Machajskim, zauważyli, że "to uprawnienia emerytalne są dziś, oprócz stabilności zatrudnienia, wabikiem dla chętnych do pracy w służbach mundurowych (brzmi to moim zdaniem rozsądnie – MT). Ta reguła przyciąga do policji także ludzi mniej zaradnych. Oni chcą tylko pewnej posady i szybkiej emerytury, do której mogą sobie spokojnie dorabiać".
Wypisz, wymaluj, dotyczy to związkowców...
Marcel Tabor
Instytut Pamięci Narodowej - wbrew ustawie o dostępie do informacji publicznej - odmówił podania kosztów ekshumacji gen. Sikorskiego. Rzeczniczka prowadzącego to postępowanie oddziału IPN w Katowicach powiedziała "Gazecie", że informacji o kosztach nie poda, bo dziennikarze będą się z Instytutu wyśmiewać. Ciekawe, dlaczego uznała, że nie będą się wyśmiewać z tego, iż IPN ukrywa tę informację w trosce o swoje dobre imię?
Śledczy IPN przeprowadzili ekshumację i pogrzeb Sikorskiego, a ostatnio także trzech sprowadzonych z Wielkiej Brytanii oficerów, którzy zginęli wraz z nim. Do tego dochodzą koszty ekspertyz biegłych, łącznie z dendrologiczną opinią na temat drzazgi z czaszki Sikorskiego (fragment boazerii samolotu). Ustalono, jak wyglądał generał za życia (fotografie z epoki mogły kłamać), udało się dojść do tego, że palił papierosy. Wszystko to za pieniądze podatników.
Powodów do wyśmiewania się z kosztów działalności IPN jest więcej. Ot, choćby słynne śledztwo ws. "spisku komunistycznych służb specjalnych kierujących zamachem na Jana Pawła II". Ściągnięto wtedy z Watykanu 4 tyś. stron protokołów z przesłuchań Ali Agcy i przetłumaczono je na polski, co odpowiednio kosztowało. A o efektach ścigania spisku jakoś głucho...
Można też pośmiać się z kosztów lustrowania. Jak wyliczyliśmy ("Gazeta" z 24 marca), koszt "ustrzelenia" jednego kłamcy lustracyjnego to 6 mln zł.
Śmiejemy się więc. A prokuratorom IPN radzimy, aby nie robili rzeczy, które potem ukrywają ze strachu przed wyśmianiem.
Generał Jaruzelski miał tyle przyzwoitości, że pozwolił odebrać Nobla Danucie Wałęsowej. To ważna różnica między naszym upadającym realsocjalizmem a chińską dyktaturą.
Puste krzesło laureata Liu Xiaobo na ceremonii wręczenia pokojowego Nobla. Świat musi przypomnieć sobie niewygodną prawdę. Chiny, których sukcesy podziwiamy codziennie, wciąż są bezwstydną dyktaturą. Nie tylko pod kiepskim pretekstem trzymają Liu w więzieniu, lecz także mają pod kluczem całą jego rodzinę, żeby broń Boże - ktoś nie odebrał nagrody.
Generał Jaruzelski miał tyle przyzwoitości, że pozwolił odebrać Nobla Danucie Wałęsowej. To ważna różnica między naszym upadającym realsocjalizmem a chińską dyktaturą. Druga ważna różnica jest taka, że Jaruzelski miał przeciw sobie amerykańskie sankcje i zwarty blok demokratycznego Zachodu. Dzisiejsze Chiny zostały zaś w zasadzie zaakceptowane takie, jakie są. Z więźniami politycznymi, obozami pracy itp. Są akceptowane - nie tolerowane. Nie sposób sobie wyobrazić, żeby po stanie wojennym PRL przyznano olimpiadę czy Expo, A Chinom przyznano. I nie muszą specjalnie ukrywać swoich nieprawości.
Problem nie tylko w tym, że Chiny są większe. Jądro problemu jest w tym, że Zachód się zmienił. My mieliśmy szczęście. Kryzys PRL zbiegł się z okresem, kiedy na całym Zachodzie wolności obywatelskie oraz prawa człowieka traktowano poważnie. Dla Cartera, Reagana, Clintona były dużo ważniejsze niż dla Busha. A takżeniż dla Obamy. Ameryka Busha była zbyt hegemonistyczna, by się nimi przejmować. Ameryka Obamy jest zdecydowanie za słaba, by skutecznie pouczać.
Po porażkach demokratyzacji w Iraku i Afganistanie Zachód uznał, że jest już za słaby, żeby od innych wymagać. Od Chin nie wymaga, od Rosji nie wymaga. Nie wymaga od Arabii Saudyjskiej ani od Izraela. Nie wymaga już nawet od siebie.
NGO jeszcze się buntują, ale w realpolityce bezgłośnie zwyciężyła wymówka, że prawa człowieka są luksusem silnych i bezpiecznych. A Zachód już nie czuje się silny ani bezpieczny. To widać nie tylko w relacjach z Chinami i Rosją, w Abu Ghraib, Guantanamo czy Starych Kiejkutach, ale na każdym kroku.
Komitet Noblowski ma jeszcze dość odwagi, by nagrodzić Liu Xiaobo. Norweski rząd należy do nielicznych gotowych otwarcie poprzeć ten wybór. I chwała im, bo to nie są bezkarne wybory. Ale na tej chwale mrocznym cieniem kładzie się los Juliana Assange'a, którego Brytyjczycy aresztowali na umotywowane dość kiepskim pretekstem żądanie szwedzkiej prokuratury.
Wiele wskazuje na to, że Szwedzi ulegli politycznej presji, podobnie jak międzynarodowe korporacje finansowe, które bez wyroku sądu pozbawiły Wikileaks możliwości korzystania z ich usług. Jest to groźny precedens. Visa i MasterCard to globalni monopoliści. Gdy Amazon dyskryminuje Wikileaks, mogę równie łatwo kupować książki przez stronę Bames & Noble lub jedną z wielu innych. Bez Visy żyć trudno. Gdy bez prawomocnych wyroków, pod presją rządów dyskryminuje klientów, ten monopol staje się groźny dla wolności i demokracji. To wymaga poważnej refleksji.
Mam nadzieję, że brytyjski sąd odmówi Szwecji ekstradycji Assange'a, tak jak odmówił wydania Pinocheta Hiszpanii. Jeśli nie - będziemy mieli kłopot.
Chińczycy nie zmarnują okazji, by dać Assange'owi Pokojową Nagrodę Konfucjusza. Ich (chińscy) więźniowie sumienia będą nagradzani przez nas. Nasi (zachodni) więźniowie sumienia będą nagradzani przez nich.
To niesprawiedliwie zrówna wolny świat ze światem dyktatur. Nie tylko pokaże, że Putin miał rację, uznając aresztowanie Assange'a za dowód hipokryzji Zachodu, lecz także autoryzuje rosyjskie, chińskie i inne nieprawości wobec dysydentów, których działalność wszędzie wymaga rozpowszechniania wiedzy przez władzę uznanej za niejawną.
Gorsze będzie jednak to, że my sami podkopiemy fundament wolnego świata i jego sukcesu, jakim jest wolność słowa. Czego wówczas będziemy bronili przed autorytaryzmami? Prawa do tego, by co jakiś czas móc wrzucić kartkę do urny?
Osoby, które ukończyły ustawowy wiek emerytalny, mogą dorabiać bez ograniczeń i nie muszą rozliczać się z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Pozostali emeryci i renciści mają taki obowiązek.
Od l stycznia 1999 roku kobiety, które ukończyły 60 lat, i mężczyźni, którzy mają co najmniej 65 lat, mogą spokojnie dorabiać bez obaw o swoje emerytury. Ich świadczenia nie podlegają zawieszeniu ani zmniejszeniu, bez względu na wysokość osiąganego przez nich przychodu.
Wszyscy pozostali, którzy otrzymują świadczenia z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i pracują, muszą liczyć dochody. Jeśli te nie przekraczają 70 procent kwoty przeciętnego wynagrodzenia w danym kwartale, nie będą mieć zmniejszonych świadczeń. Wysokość przeciętnego wynagrodzenia ogłasza co kwartał prezes Głównego Urzędu Statystycznego (patrz ramka pod artykułem).
Co może wpłynąć na świadczenie
Emeryt, który nie osiągnął jeszcze wieku emerytalnego i podejmie pracę lub założy własną firmę, musi poinformować o tym ZUS. Na dodatek co roku do końca lutego musi rozliczyć się z osiąganych dochodów w roku poprzednim. Zakład Ubezpieczeń Społecznych zliczy dochody. Jeśli są za duże, może zawiesić prawo do wypłacanych świadczeń. Jakie przychody bierze pod uwagę?
Na zawieszenie prawa do świadczeń lub zmniejszenie ich wysokości wpływa przychód osiągany z tytułu wykonywania działalności podlegającej obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym. Takimi są: zatrudnienie, służba lub inna praca zarobkowa albo prowadzenie działalności pozarolniczej.
Są to w szczególności:
Ponadto ZUS należy informować o kwotach przychodu uzyskanych z tytułu pełnienia służby w tzw. służbach mundurowych (policja, straż pożarna, itd.).
Emeryt lub rencista, przedkładając w ZUS informację o uzyskanym przychodzie, ma obowiązek poinformować także kwotach pobranych zasiłków: chorobowego, macierzyńskiego i opiekuńczego oraz wynagrodzenia za czas niezdolności do pracy, a także o kwotach świadczenia rehabilitacyjnego i wyrównawczego, zasiłku wyrównawczego i dodatku wyrównawczego, mimo tego, że od wskazanych przychodów nie jest opłacana składka na ubezpieczenia społeczne.
Dla ustalenia, czy osiągany przychód wpływa na zawieszenie lub zmniejszenie należnego świadczenia, nie ma znaczenia to, czy emeryt lub rencista opłaca składki na ubezpieczenia społeczne, czy też jest zwolniony z tego obowiązku.
Co nie wpływa na świadczenie
Te przychody nie mają wpływu na zawieszenie prawa do świadczeń rentowych:
Nie są zarobkiem alimenty ani zasiłki lub zapomogi z opieki społecznej, a także dochody z gospodarstwa rolnego.
Należy podkreślić, iż przychody osiągane przez mających rentę (np. rodzinną) uczniów gimnazjów, szkół ponadgimnazjalnych, szkół ponadpodstawowych i studentów, którzy nie ukończyli 26 roku życia - z tytułu wykonywania umowy agencyjnej lub umowyzlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, nie mają wpływu na zawieszenie lub zmniejszanie renty. Wynika to z faktu, iż osoby te nie podlegają obowiązkowi ubezpieczeń społecznych z tytułu wykonywania takiej umowy.
Ważne dla dorabiających emerytów ZUS zmniejszy emeryturę lub rentę, jeśli nie osiągnąłeś wieku emerytalnego, a twój miesięczny dochód z pracy przekroczy 70 procent przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego, czyli kwotę:
ZUS zawiesi ci emeryturę lub rentę, gdy twój miesięczny dochód z pracy przekroczy 130 procent przeciętnego wynagrodzenia, czyli kwotę:
Inwalidzi wojenni i wojskowi. Nie zmniejsza się ani nie zawiesza w razie osiągania przychodu następujących świadczeń:
Maksymalne zmniejszenie. W przypadku, gdy miesięczny przychód osiągany przez świadczeniobiorcę przekroczy 70 proc. przeciętnego wynagrodzenia, ale będzie niższy niż 130 procent przeciętnego wynagrodzenia - emerytura, renta z tytułu niezdolności do pracy oraz renta rodzinna dla jednej osoby ulegną zmniejszeniu. O ile? O kwotę przekroczenia, nie więcej jednak niż o kwotę maksymalnego zmniejszenia (ustalaną przy kolejnych waloryzacjach). Od 1 marca 2010 roku wynosi ona:
|
Nie ma już obrońców systemu, w którym 35-latek uzyskuje przywileje emerytalne - mówi premier Donald Tusk. Nie można akceptować marnotrawstwa, jakim jest odejście na emeryturę policjanta po 15 latach pracy - dodają pracodawcy.
W piątek premier spotkał się z przedstawicielami Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych. Na kolejnym spotkaniu, za tydzień, zostaną przedstawione konkrety dotyczące zmian w systemie emerytalnym.
Przez ten tydzień, na temat wspólnego komunikatu będzie pracowała grupa ekspertów ze strony rządowej i związkowej - mówi rzecznik rządu Paweł Graś.
Przewodniczący NSZZ Policjantów Antoni Duda liczy, że uda się utrzymać prawa nabyte policjantów, którzy już pracują. Szef rządu uważa, że należy wydłużyć okres aktywności zawodowej funkcjonariuszy mundurowych. Premier wielokrotnie zapewniał jednak, że reforma obejmie funkcjonariuszy nowo przyjętych do służby, a ci już pracujący nie stracą praw nabytych.
Zgadzamy się na wydłużenie podstawowego nabycia uprawnień emerytalnych o pięć lat. Według tej propozycji w każdej formacji trzeba by było mieć 20 lat wysługi, by nabyć podstawowe uprawnienia. To zostało zaakceptowane przez związki - mówił na początku grudnia Antoni Duda.
Obecnie w służbach mundurowych emerytura przysługuje po 15 latach służby i zależy od wysokości ostatniej pensji oraz dodatków i nagród rocznych. Po 15 latach służby wynosi ona 40 proc. ostatniej pensji i za każdy dodatkowy rok rośnie o 2,6 proc. Maksymalna emerytura może wynieść 75 proc. po ponad 28 latach pracy. Na emeryturze można dorabiać, ale obowiązują limity. Prawo do zakończenia aktywności zawodowej po 15 latach pracy mają funkcjonariusze: policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej. Pracownicy należący do powszechnego systemu emerytalnego muszą pracować do 60 lat (kobiety) lub 65 lat (mężczyźni). Ich emerytury, zgodnie z nowym systemem emerytalnym obowiązującym od 1999 r., zależą od kwot, które uzbierają na swoich indywidualnych kontach w ZUS oraz w Otwartych Funduszach Emerytalnych.
Pracownicy służb mundurowych są nadmiernie uprzywilejowani wobec pozostałych grup zawodowych, zarówno pod względem wieku emerytalnego, jak i wysokości emerytur - ocenia doradca zarządu Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan Jeremi Mordasewicz. Najlepiej byłoby, gdyby wszyscy Polacy należeli do powszechnego systemu emerytalnego, w którym każdy ubezpieczony otrzyma emeryturę proporcjonalną do zgromadzonych składek i uzależnioną od przewidywanego czasu trwania życia w momencie przejścia na emeryturę. Minister pracy Jolanta Fedak powiedziała, że konieczne jest wydłużenie okresu aktywności zawodowej służb mundurowych. Jej zdaniem trzeba wydłużyć wiek emerytalny osób zatrudnionych w służbach mundurowych, np. o 10 lat.
17 listopada 2010 r. Trybunał Konstytucyjny umorzył postępowanie WSKUTEK WYCOFANIA w sprawie wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich, złożonego przez Janusza Kochanowskiego 1 lutego 2010 r., o stwierdzenie zgodności z Konstytucją odrębnego i uprzywilejowanego - zdaniem RPO - systemu emerytalnego żołnierzy zawodowych i funkcjonariuszy służb mundurowych.
Wniosek ten wycofała z Trybunału obecna Rzecznik, prof. Irena Lipowicz, uznając zarzuty śp. J. Kochanowskiego za nietrafne i uzasadniając to m.in. tym, że:
"Trybunał Konstytucyjny ( w dotychczasowych orzeczeniach - MT) traktuje odrębne systemy zaopatrzenia żołnierzy zawodowych i funkcjonariuszy jako dozwolone zróżnicowanie obiektywnie i racjonalnie uzasadnione szczególnym charakterem pełnionej przez nich służby dla ochrony bezpieczeństwa, suwerenności i integralności terytorialnej państwa oraz praw i wolności obywateli, związanej z (uciążliwą) zwiększoną dyspozycyjnością i nierzadko z bezpośrednim narażeniem własnego życia i zdrowia."
Marcel Tabor
POSTANOWIENIE
z dnia 17 listopada 2010 r.
Sygn. akt K 6/10
Trybunał Konstytucyjny w składzie:
Marek Kotlinowski – przewodniczący
Adam Jamróz
Teresa Liszcz – sprawozdawca
Ewa Łętowska
Marek Mazurkiewicz,
po rozpoznaniu, na posiedzeniu niejawnym w dniu 17 listopada 2010 r.,
wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie zgodności:
p o s t a n a w i a
na podstawie art. 39 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643, z 2000 r. Nr 48, poz. 552 i Nr 53, poz. 638, z 2001 r. Nr 98, poz. 1070, z 2005 r. Nr 169, poz. 1417, z 2009 r. Nr 56, poz. 459 i Nr 178, poz. 1375 oraz z 2010 r. Nr 197, poz. 1307) umorzyć postępowanie w sprawie na skutek cofnięcia wniosku.
UZASADNIENIE
I
Rzecznik Praw Obywatelskich (dalej: Rzecznik, wnioskodawca) w piśmie z 1 lutego 2010 r. wniósł o zbadanie zgodności art. 12 i art. 12a ustawy z dnia 10 grudnia 1993 r. o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin (Dz. U. z 2004 r. Nr 8, poz. 66, ze zm.; dalej: ustawa o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy) oraz art. 12 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin (Dz. U. z 2004 r. Nr 8, poz. 67, ze zm.; dalej: ustawa o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy) z art. 2 oraz art. 32 ust. 1 w związku z art. 67 ust. 1 Konstytucji.
Zgodnie z art. 12 ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy, emerytura wojskowa przysługuje żołnierzowi zwolnionemu z zawodowej służby wojskowej, który w dniu zwolnienia z tej służby ma 15 lat służby wojskowej w Wojsku Polskim, z wyjątkiem żołnierza, który ma ustalone prawo do emerytury określonej w ustawie z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2009 r. Nr 153, poz. 1227; dalej: ustawa o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych) obliczonej z uwzględnieniem okresów służby wojskowej w Wojsku Polskim i okresów równorzędnych z tą służbą. Zaś na podstawie art. 12a tej ustawy do okresów służby wojskowej, od których uzależnione jest nabycie prawa do emerytury, zalicza się okres urlopu wychowawczego w wymiarze łącznym nie większym niż 3 lata.
Na podstawie art. 12 ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy emerytura "policyjna" przysługuje funkcjonariuszowi zwolnionemu ze służby, który w dniu zwolnienia ma 15 lat służby w Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, Służbie Wywiadu Wojskowego, Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, Straży Granicznej, Biurze Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej lub Służbie Więziennej, z wyjątkiem funkcjonariusza, który ma ustalone prawo do emerytury określonej w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, obliczonej z uwzględnieniem okresów służby i okresów z nią równorzędnych.
Uzasadniając zarzut niezgodności zakwestionowanych regulacji z zasadą równego i sprawiedliwego traktowania w prawie do zabezpieczenia społecznego, Rzecznik podniósł, że świadczenia emerytalne przyznawane w ramach systemów zaopatrzenia emerytalnego – pod względem społecznym i ekonomicznym – pełnią takie same funkcje jak świadczenia emerytalne przyznawane pracownikom lub innym ubezpieczonym w obrębie systemu powszechnego. Potraktowanie zatem prawa emerytalnego, obejmującego wszystkie grupy społeczno-zawodowe, jako pewnej całości pozwala na ujawnienie występujących w systemach emerytalnych różnic w zakresie prawa do świadczeń, warunków ich nabycia, zasad ustalania ich wymiaru i innych elementów, a następnie kontroli i oceny skali istniejących odrębności pod kątem ich racjonalnego uzasadnienia. Dotyczy to w szczególności przesłanki wieku emerytalnego uprawniającego do emerytury.
W systemie zaopatrzenia emerytalnego żołnierzy i funkcjonariuszy mamy do czynienia ze szczególną regulacją ustawową, której cechą charakterystyczną jest uzależnienie nabycia uprawnień do emerytury nie od osiągnięcia wieku emerytalnego, lecz wyłącznie od długości okresu służby ("wysługi lat"). Wystąpienie z wnioskiem o przyznanie tzw. emerytury cząstkowej przez żołnierza lub funkcjonariusza, który w dniu zwolnienia z tej służby ma 15 lat służby, powoduje, że podmioty te nabywają faktyczne prawo do emerytury w wieku niższym, a często nawet znacznie niższym w stosunku do innych grup pracowniczych i pozapracowniczych, objętych podstawowym modelem systemu emerytalnego (ubezpieczonym urodzonym po 31 grudnia 1948 r. przysługuje emerytura po osiągnięciu wieku emerytalnego, wynoszącego co najmniej 60 lat dla kobiet i co najmniej 65 lat dla mężczyzn).
Kwestionowane regulacje prowadzą, w ocenie Rzecznika, do niesprawiedliwego zróżnicowania sytuacji obywateli w zakresie wieku emerytalnego uprawniającego do emerytury, a mianowicie żołnierzy i funkcjonariuszy, którzy nabywają prawo do emerytury z tytułu 15 lat służby bez względu na wiek, w stosunku do znaczącej części obywateli, podlegających powszechnemu systemowi ubezpieczeń, których prawo do emerytury jest uzależnione od osiągnięcia wieku 60 lub 65 lat. Zastosowane w systemach zaopatrzenia emerytalnego służb mundurowych kryterium wysługi lat nadaje emeryturze wojskowej i policyjnej charakter prawny emerytury "wcześniejszej" (emerytury "bez względu na wiek").
Zdaniem Rzecznika nie ma przeszkód, aby z punktu widzenia przesłanki wieku emerytalnego jako podstawowego warunku nabycia prawa do emerytury, wszystkie osoby nabywające prawo do emerytury traktować jako podmioty podobne, niezależnie od przyjętej formy zabezpieczenia emerytalnego i przynależności do poszczególnych grup społeczno-zawodowych. Odnosi się to także do osób objętych powszechnym systemem emerytalnym i systemem zaopatrzenia emerytalnego żołnierzy i funkcjonariuszy.
W szczególności nie stoi temu na przeszkodzie to, że w przepisach powszechnego systemu emerytalnego warunek nabycia prawa do emerytury powiązany jest z osiągnięciem określonego wieku, a w systemach zaopatrzenia emerytalnego ustawodawca wprowadza odmienną od regulacji "wiekowych" przesłankę wysługi lat. Trzeba podkreślić, że kryterium wysługi lat nie odrywa się całkowicie od przesłanki osiągnięcia określonego wieku emerytalnego, ponieważ dłuższy okres służby (wysługi) oznacza przyznanie prawa do emerytury w bardziej zaawansowanym wieku.
Przyjęcie takiego stanowiska uzasadnia, zdaniem Rzecznika, przede wszystkim zbliżony charakter potrzeb zaspokajanych przez powszechny i zaopatrzeniowy system emerytalny. W obu przypadkach chodzi o osoby, których głównym źródłem utrzymania jest dochód z tytułu zawodowego wykonywania pracy lub pełnienia zawodowej (służby), chociaż świadczonej na innej podstawie prawnej i w odmiennych warunkach, zaś świadczenia emerytalne przysługują z tytułu utraty zdolności do wykonywania (pełnienia) tej pracy (służby), związanej z wiekiem bądź wysługą lat. Uprawnienia do świadczeń mają więc oparcie w działalności zawodowej i niemożności jej kontynuowania, a nie w jakiejś ogólnie określonej "potrzebie".
W ocenie Rzecznika, metoda finansowania z budżetu państwa świadczeń zaopatrzeniowych nie może obecnie stanowić przeszkody do oceny rozwiązań w zakresie wieku emerytalnego uprawniającego do emerytury w poszczególnych systemach emerytalnych. Budżet państwa w różnym zakresie uczestniczy w finansowaniu kosztów świadczeń emerytalnych z powszechnego systemu ubezpieczeń, z ubezpieczenia emerytalno-rentowego rolników, a także uposażeń sędziów i prokuratorów w stanie spoczynku. Kwestia metody finansowania świadczeń (wyłącznie z budżetu państwa lub ze składki z dofinansowaniem z budżetu państwa) uniemożliwia porównywanie powszechnego systemu emerytalnego i zaopatrzeniowego systemu emerytalnego.
Zasada sprawiedliwości społecznej wiąże się z równością wobec prawa, solidarnością społeczną, zapewnieniem minimum bezpieczeństwa socjalnego, oraz z obowiązkiem zabezpieczenia podstawowych warunków egzystencji osób pozostających bez pracy nie z własnej woli. Stosowanie zasady sprawiedliwości wymaga uwzględnienia szerokiego zakresu swobody pozostawionego ustawodawcy przy urzeczywistnianiu praw socjalnych.
Zdaniem Rzecznika zakwestionowane regulacje prawne prowadzą do niesprawiedliwego rozłożenia ciężaru reform systemu emerytalnego między poszczególne grupy świadczeniobiorców, ponieważ utrzymanie przez żołnierzy i funkcjonariuszy prawa do emerytury z tytułu tylko 15 lat służby bez względna wiek i na warunki służby umożliwia skorzystanie z prawa do emerytury w wieku najwyższej aktywności zawodowej. Skutkuje to obciążeniem systemu zaopatrzenia emerytalnego zwiększonymi kosztami finansowania, które muszą znajdować pokrycie w odpowiednio podwyższonych podatkach.
W konkluzji Rzecznik uznał, że zakwestionowane przepisy prowadzą do naruszenia konstytucyjnej zasady równości w zakresie prawa do zabezpieczenia społecznego przez to, że w zakresie warunków nabywania prawa do emerytury różnicują sytuację prawną osób ubiegających się o to świadczenie, prowadząc do nieuzasadnionego oraz niesprawiedliwego uprzywilejowania żołnierzy i funkcjonariuszy poprzez zachowanie ich uprawnień do wcześniejszej emerytury w porównaniu z osobami objętymi powszechnym systemem emerytalnym, wobec których zastosowano zasadę stopniowego eliminowania takiego uprawnienia.
II
W piśmie procesowym z 17 września 2010 r. Rzecznik, na podstawie art. 31 ust. 2 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643, ze zm.; dalej: ustawa o TK), cofnął swój wniosek.
W uzasadnieniu swego pisma Rzecznik stwierdził, że po ponownym przeanalizowaniu zarzutów podniesionych we wniosku z 1 lutego 2010 r., uważa je za nietrafne. Uznanie, że zakwestionowane przepisy prowadzą do naruszenia konstytucyjnej zasady równości w prawie do zabezpieczenia społecznego przez to, że w zakresie warunków nabywania prawa do emerytury różnicują sytuację prawną osób uprawnionych do tego świadczenia, prowadząc do nieuzasadnionego oraz niesprawiedliwego uprzywilejowania żołnierzy i funkcjonariuszy poprzez zachowanie ich uprawnień do wcześniejszej emerytury w porównaniu z osobami objętymi powszechnym systemem emerytalnym, wobec których zastosowano zasadę stopniowego eliminowania takiego uprawnienia, wymagałoby skutecznego zakwestionowania konstytucyjności regulacji przewidującej odrębne systemy zaopatrzenia emerytalnego dla służb mundurowych. Tymczasem w świetle dotychczasowej linii orzeczniczej Trybunału Konstytucyjnego, zaaprobowanej w szczególności ostatnio w wyroku z 24 stycznia 2010 r. w sprawie zasad obliczania wysokości świadczeń emerytalnych (sygn. K 6/09, OTK ZU nr 2/A/2010, poz. 15), obowiązywanie odrębnych systemów zaopatrzenia emerytalnego żołnierzy zawodowych i funkcjonariuszy formacji mundurowych, korzystniejszych od powszechnego systemu ubezpieczenia emerytalnego obejmującego pozostałych obywateli (z wyjątkiem sędziów i prokuratorów), nie jest traktowane jako uprzywilejowanie stanowiące naruszenie zasad równości (art. 32 Konstytucji) i sprawiedliwości (art. 2 Konstytucji). Trybunał Konstytucyjny traktuje odrębne systemy zaopatrzenia żołnierzy zawodowych i funkcjonariuszy jako dozwolone zróżnicowanie uprawnień, obiektywnie i racjonalnie uzasadnione szczególnym charakterem pełnionej przez nich służby dla ochrony bezpieczeństwa, suwerenności i integralności terytorialnej państwa oraz praw i wolności obywateli, związanej z (uciążliwą) zwiększoną dyspozycyjnością i nierzadko z bezpośrednim narażeniem własnego życia i zdrowia (por. w szczególności orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z: 22 września 1997 r., sygn. K 25/97, OTK ZU nr 3 – 4/1997, poz. 35, 12 lutego 2008 r., sygn. SK 82/06, OTK ZU nr 1/A/2008, poz. 3 oraz 19 lutego 2001 r., sygn. SK 14/00, OTK ZU nr 2/2001, poz. 31).
Skoro konstytucyjnie dopuszczalne jest zróżnicowanie form zabezpieczenia społecznego, a w konsekwencji również rodzajów świadczeń i warunków nabywania do nich prawa, w tym także wieku emerytalnego, to postulat korekty dotychczasowego systemu poprzez jego racjonalizację powinien być skierowany do organów władzy ustawodawczej, a nie do Trybunału Konstytucyjnego, który powołany jest do badania hierarchicznej zgodności norm prawnych.
Okoliczności te uzasadniają, w ocenie Rzecznika, cofnięcie wniosku, ponieważ problem przedstawiony we wniosku z 1 lutego 2010 r., jest w istocie zbieżny z materią, którą Trybunał Konstytucyjny zajmował się we wspomnianych orzeczeniach. Z tych względów Rzecznik wniósł o umorzenie postępowania na podstawie art. 39 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK.
III
Trybunał Konstytucyjny zważył, co następuje:
Zgodnie z art. 31 ust. 2 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643, ze zm., dalej: ustawa o TK) wnioskodawca może do rozpoczęcia rozprawy wycofać wniosek, pytanie prawne albo skargę. W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego przyjmuje się, że prawo do wycofania wniosku przed rozpoczęciem rozprawy mieści się w granicach swobodnego uznania wnioskodawcy i jest jednym z przejawów dyspozycyjności, na której opiera się postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym (por. np. postanowienia TK z: 9 czerwca 2008 r., sygn. K 8/04, OTK ZU nr 5/A/2008, poz. 89; 15 lipca 2010 r., sygn. K 21/09, OTK ZU nr 6/A/2010, poz. 64 i powołane tam orzecznictwo). Mając na uwadze, że Trybunał Konstytucyjny nie działa z urzędu (por. art. 66 ustawy o TK), cofnięcie wniosku przed rozprawą powoduje konieczność umorzenia postępowania stosownie do art. 39 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK (zob. Z. Czeszejko-Sochacki, L. Garlicki, J. Trzciński, Komentarz do ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, Warszawa 1999, s. 112 oraz powołane wyżej postanowienia).
Kierując się powyższymi ustaleniami, należy stwierdzić, że Rzecznik skutecznie cofnął wniosek, zatem postępowanie w tym zakresie podlega umorzeniu w trybie art. 39 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK.
Z tych względów Trybunał Konstytucyjny postanowił jak w sentencji.
| Strona: | 1 | 2 |