Po zasłużonym odpoczynku w schronisku pod Przehybą miał na nas czekać autokar. Jednak pierwsza grupa zjechała z trasy z „palącymi się” hamulcami. Zdecydowaliśmy się na powrót indywidualny, co tylko dodało przygodzie smaku!
Po zasłużonym odpoczynku w schronisku pod Przehybą miał na nas czekać autokar. Jednak pierwsza grupa zjechała z trasy z „palącymi się” hamulcami. Zdecydowaliśmy się na powrót indywidualny, co tylko dodało przygodzie smaku!